Jak zarobić milion złotych na własnym blogu, czyli jak dokładnie zarobiłem milion złotych w internecie

Jak zarobić milion złotych w internecie
Jak zarobić milion złotych w internecie - moje case study

Bardzo długo przygotowywałem się do tego wpisu, ale finalnie nadszedł czas, w którym to mogę pochwalić się pierwszym milionem zarobionym na blogu oraz przy okazji również pierwszym milionem mojej wartości netto. Możliwe, że post ten wzbudzi sporo emocji u niektórych osób, ale celem tego wpisu nie jest chwalenie się wynikami sprzedażowymi, ale pokazanie wszystkim wątpiącym w siebie, że nawet trzydziestoletni kelner bez przyszłości może w ciągu kilku lat zmienić całkowicie swoje życie, otworzyć firmę opartą na swojej pasji i zarobić pierwszy milion. Pokażę Wam dokładnie jak zarobić milion złotych na własnym blogu, jak ja to zrobiłem oraz jak Wy możecie zrobić to samo, ponieważ poznacie tutaj wszystkie metody zarabiania, które pozwoliły mi zarobić mój pierwszy milion. Dorzucę do tego wszystkiego sporo inspiracji, która jest równie ważna jak same metody. 

Spis treści:

  1. Kilka słów wstępu.
  2. Jak to się wszystko zaczęło i przestroga dla osób początkujących.
  3. Jak zarobić milion złotych na własnym blogu?
  4. Jak ja dokładnie zarobiłem pierwszy milion na blogu, czyli 3 elementy mojego biznesu.
  5. Moje osobiste przykazania oraz podsumowanie.

Najważniejsze linki związane z tym wpisem:

UWAGA: Przestawiona tutaj moja osobista droga do pierwszego miliona wymagała lat pracy oraz wielu wyrzeczeń. Moja firma jest bardzo dopasowana do mnie (nie jest to biznes dla każdego), przez lata pracowałem obsesyjnie nad moim projektem i straciłem sporo zdrowia po drodze. Nie jestem też doradcą inwestycyjnym i wszelkie decyzje finansowe należy podejmować samodzielnie.

Kilka słów wstępu

To chyba sen i spełnienie marzeń zarazem, ale oficjalnie mogę ogłosić, że zarobiłem swój pierwszy milion dzięki blogowaniu i co najważniejsze świadomie zarobiony kapitał skumulowałem, żeby osiągnąć wartość netto, która to wynosi na ten moment właśnie milion złotych. Jest to kamień milowy w mojej karierze blogera i przy okazji fajna okazja, żeby dostarczyć Wam dużo wartościowej wiedzy.

W dzisiejszym wpisie przedstawię Wam zasady, którymi się kierowałem na mojej drodze do pierwszego miliona oraz przede wszystkim pokażę też dokładnie jak ja zarobiłem takie pieniądze. Będziecie mogli się solidnie zainspirować, wykorzystać niektóre moje metody zarabiania i przy okazji liczę na to, że nazwa mojego bloga nie będzie już wywoływać dziwnych uśmiechów u niektórych osób - kiedyś byłem kelnerem i dzisiaj jestem oficjalnie milionerem, czyli właśnie “Od kelnera do milionera”. Mój blog od pierwszego dnia miał za zadanie inspirować i przedstawiać metody na poprawę mojego oraz Waszego życia na wielu różnych płaszczyznach, w tym również w płaszczyźnie finansów osobistych. Chciałem zawsze być przykładem na to, że po prostu da się wyjść z każdej trudnej sytuacji i jednocześnie osiągać założone sobie cele. Może jeszcze tego nie wiecie, ale właśnie to wystawienie siebie oraz własnych celów na opinie publiczną pozwoliło mi być niesamowicie systematycznym w dążeniu do realizacji tych celów.

Na początek jeszcze bardzo ważna kwestia dotycząca wartości netto, która to każdego z nas reprezentuje. Poza samym zarabianiem pieniędzy warto również wykazać się umiejętnościami kumulowania i pomnażania naszego majątku (zamiast jego marnotrawienia). Jest mnóstwo ludzi, którzy jeżdżą luksusowymi samochodami i często udają bogatych nawet chyba nieświadomie. Auto za kilkaset tysięcy złotych można sobie wziąć w leasing za 3 000 złotych miesięcznie i nie trzeba do tego posiadać jakoś specjalnie wyrafinowanej działalności gospodarczej. Regularnie spotykam ludzi, którzy jeżdżą lepszym autem ode mnie, mają lepsze ciuchy i latają na droższe wakacje, ale ich wartość netto jest zdecydowanie niższa od mojej. Jeżeli śledzicie mojego bloga to dobrze wiecie, że na co dzień jeżdżę Seatem Ibizą i niespecjalnie przykładam wagę do udawania bogatej osoby. Właściwie to większość czasu spędzam w starych ciuchach, które to najlepsze lata mają już za sobą, a posta tego piszę siedząc w samych bokserkach. Marketing oraz marka osobista są ważne i już dawno mogłem do mojego portfolio dorzucić niebieską marynarkę i np. fajnego Mercedesa, który to zwiększyłby moje zasięgi dziesięciokrotnie. Jednak jestem zdania, że wydawanie pieniędzy na pasywa (udawanie bogatego, zbędna konsumpcja, niepotrzebny leasing samochodu itd.) to bardzo zły wybór, gdy chcemy zbudować naszą wartość netto oraz bezpieczeństwo (brak szefa i etatu) w długiej perspektywie czasu. Chyba też po prostu tak już mam, że wolę mieć dużo, ale jednocześnie żyć spokojnie i wydawać mało. Takie zawsze było moje podejście i mam nadzieję, że Was również zainspiruję do pracy ponad siły i zarazem do konsumpcji poniżej granicy Waszego apetytu. Zresztą nie tylko ja reprezentuje takie podejście - ksiądz Jacek Stryczek w swojej książce "Pieniądze" rewelacyjnie przedstawiał trening mentalny w postaci zarabiania dużo i jednocześnie wydawania mało. Dzięki dobrym książkom dotarło do mnie, że to jest właśnie najlepsze podejście do finansów osobistych.

Jak to się wszystko zaczęło i przestroga dla osób początkujących

Moją przygodę z biznesem online rozpocząłem w 2016 roku od publikacji na Amazonie KDP. Pracowałem jednocześnie na etacie jako menedżer restauracji (często po kilkanaście godzin na dobę), publikowałem po nocach na Amazon KDP (również w czasie pracy) i stworzyłem też z czasem własnego bloga wraz ze sklepem internetowym. Przez długi czas budowałem kilka źródeł dochodu i muszę głośno powiedzieć, że kosztowało mnie to dużo zdrowia. Nabawiłem się przewlekłego wycieńczenia, bezsenności i wręcz depresji. Posada menedżera restauracji była niesamowicie stresująca (zarządzałem samodzielnie dużą restauracją w centrum Krakowa) i do tego dochodziła praca po godzinach nad własnym biznesem, który miał mnie finalnie uwolnić od etatu. Już po roku zarządzania knajpą nabawiłem się silnej bezsenności i czułem dosłownie, że nie daję już rady wstawać rano i spać w nocy. Jednak nie miałem wyjścia, ponieważ chciałem w tamtym czasie kupić swoje pierwsze mieszkanie i praca na etacie (umowa o pracę) była konieczna dla odpowiedniej zdolności kredytowej. Całe szczęście dzięki biznesowi online mogłem już wtedy zarobić trochę więcej pieniędzy i stworzyć poduszkę finansową, która to pozwoliła mi się wybić ponad kiepską wypłatę menedżera.

Cały proces od "od kelnera do milionera" zajął mi w sumie 5 lat. Potrzebowałem właśnie takiego czasu, żeby stworzyć pierwszy dochód pasywny z Amazona, rozwinąć mojego bloga, wyrwać się z finalnie z restauracji i zarobić swój pierwszy milion złotych. Do dziś ponoszę koszty pracy ponad siły i tak naprawdę dopiero teraz, 2 lata po odejściu z etatu, dochodzę powoli do siebie. Od dłuższego czasu chodzę regularnie do psychologa i jednocześnie bardzo mocno skupiam się na moim zdrowiu. Dbam o dietę, chodzę na siłownię i staram się sobie w końcu zapewnić trochę odpoczynku. Po latach poszukiwania większych pieniędzy dotarło do mnie, że są jeszcze inne aspekty życia, o które należy zadbać. Rzecz jasna niczego nie żałuję i gdybym jeszcze raz przechodził przez to wszystko to może bym po prostu wcześniej rzucił etat i skupił się bardziej na Amazonie i blogowaniu. Pieniądze są bardzo ważne i o tym jest ten wpis, ale chciałbym przy okazji każdej osobie zaznaczyć, że temat odpoczynku, odpowiedniej diety, dbania o swoje ciało oraz o relacje to kwestie równie istotne. Ja sam miałem trochę szczęścia, ponieważ opamiętałem się zawczasu i poprawiam obecnie również aspekty pozafinansowe mojego życia. Zachęcam Was również do tego samego, bo myślę, że każda osoba z pełnym portfelem, która utraciła zdrowie, będzie w stanie oddać wszystkie pieniądze za zdrowie. Jednak pewnego dnia może być już za późno. Myślę, że Steve Jobs oddałby cały swój majątek za zdrowie, które utracił. Wszyscy jesteśmy stworzeni do pracy i do tego zachęcam każdego z Was, ale nie zapominajmy o dbaniu o siebie.

Jak zarobić milion złotych na własnym blogu?

Skoro inspirację, teorię i ostrzeżenie mamy już za sobą to możemy już powoli przejść do praktyki. Poniżej przedstawię Wam jak dokładnie zarobiłem na blogu pierwszy milion. Dowiecie się jakie metody zarabiania stosuję i mam nadzieję, że zachęci Was to również do tworzenia własnego biznesu. Może to będzie biznes podobny do mojego (blog + sklep internetowy), a może Was po prostu zainspiruję do realizacji marzeń i celów biznesowych w innych branżach.

Jestem zdania, że u podstaw skutecznego i nowoczesnego biznesu leży skalowanie własnej osoby. Niestety nie jesteśmy w stanie zarobić większych pieniędzy otrzymując wynagrodzenie tylko za czas naszej pracy - nawet w przypadku jednoosobowej działalności gospodarczej. Własna firma bardzo pomaga, ale jeżeli zarabiamy pieniądze za określone zlecenia to wciąż jest to tylko praca, a nie biznes. Skalować samego siebie można za pomocą pracowników oraz przy pomocy technologii. Nie ma jednej idealnej opcji, ale ja po kilku latach pracy w restauracji stwierdziłem, że już nigdy więcej nie mam ochoty zatrudniać pracowników. Posiadanie np. kilku restauracji i kilkudziesięciu pracujących dla nas osób będzie świetnym przykładem skalowania, ponieważ dzięki temu możemy mocno zwiększyć nasze "zasięgi" i zarobki. Jednak taki biznes to również wiele "ludzkich problemów". Ja na bazie mojego doświadczenia i bardzo świadomie wybrałem skalowanie mojej osoby właśnie przy pomocy technologii. Zaczęło się od Amazona, gdzie mogłem sprzedawać proste i automatyczne produkty w USA. Dotarło do mnie, że dzięki internetowi mogę sprzedać kilka tysięcy prostych zeszytów na Amazonie miesięcznie i nawet nie muszę odpisywać na żadnego maila. Amazon robi za mnie wszystko. Publikacja na Amazon KDP nie uczyniła mnie wprawdzie milionerem, ale pozwoliła mi stworzyć dochód pasywny, pomogła wykończyć pierwsze mieszkanie, pojechać na fajne wakacje oraz nauczyła mnie jak działa e-commerce. Tworzenie pierwszych produktów, pozycjonowanie i sprzedaż "wpoiło" we mnie masę bardzo ważnych kwestii, które wcale nie były oczywiste dla początkującego sprzedawcy. Potem nadszedł czas na bloga i własną markę. Wymagało to jednak zdobycia kolejnych nowych umiejętności (przede wszystkim obsługa WordPress) i zdecydowanie większego zaangażowania z mojej strony.

Blog i kanał na YouTube pozwoliły mi finalnie połączyć moją pasję do rozwoju, książek oraz biznesu w formie, która była idealnie dopasowana akurat do mnie. Sprzedaż na Amazonie nauczyła mnie wielu podstaw tworzenia własnych produktów, ale prowadzenie bloga wymagało przede wszystkim nauczenia się WordPressa, który to jest czymś całkowicie niezbędnym dla każdego kto chce tworzyć własny sklep internetowy i bloga. Gdy już poznałem podstawy rozpocząłem wieloletnią pracę, która trwa do dzisiaj. Regularnie piszę artykuły na blogu, nagrywam filmy na YouTube, opracowuję kursy online i tak naprawdę każdego dnia uczę się czegoś nowego. Bezustannie poprawiam moje treści i poznaję kolejne elementy tej skomplikowanej układanki. Jestem trochę pisarzem, youtuberem, self-publisherem, marketerem w internecie, specjalistą od WordPressa oraz od e-commerce i do tego jeszcze grafikiem. Wszystko to opieram na moich pasjach i chęci do ciągłego rozwoju. Kocham rozwój osobisty, ponieważ tak wiele aspektów mojego życia wymagało natychmiastowej poprawy. Cena mojego wyniku finansowego jest jednak dość wysoka i chcę zaznaczyć Wam, że trudno jest policzyć te wszystkie godziny spędzone przed komputerem.

Jak dokładnie zarobiłem pierwszy milion na blogu, czyli...

1. Własny sklep internetowy

Sklep internetowy z kursami online to podstawa mojej firmy i już od dawna relacjonowałem Wam moją przygodę w tym aspekcie biznesu. Mogliście obserwować moje wyniki na przestrzeni ostatnich lat, jeżeli śledzicie mojego bloga na bieżąco. Nie jest to jedyny model zarabiania na blogu, ale to właśnie pierwszy milion przychodu ze sprzedaży kursów online był dla mnie takim kamieniem milowym, który to skłonił mnie do napisania tego wpisu. Doskonale pamiętam jak zarobiłem pierwsze kilkaset złotych na blogu i nawet wtedy przez myśl mi nie przeszło, że dotrę do pułapu miliona złotych. Niestety mnóstwo osób zaczynających swoją przygodę z biznesem online (nie ważne czy jest to blog czy np. Amazon KDP) rezygnuje po osiągnięciu swoich pierwszych małych wyników sprzedażowych, a to właśnie te pierwsze zarobione pieniądze są najlepszym wstępem do kolejnych sukcesów. Potrzeba jednak ciężkiej pracy oraz czasu, żeby osiągać coś więcej niż tylko okazjonalne sprzedaże.

Jak zarobić milion - moje wyniki sprzedażowe
Jak zarobić milion złotych na blogu - moje wyniki sprzedażowe

Powyżej możecie zobaczyć wyniki sprzedażowe z mojego sklepu na przestrzeni ostatnich 3 lat. W maju 2021 roku przebiłem magiczną barierę miliona złotych i szczerze mówiąc to nie wywarło to na mnie większego wrażenia i dość długo tego wyniku nawet nie zauważałem. Już od dawna czułem, że osiągnąłem swój mały sukces biznesowy i że jestem na dobrej drodze do wolności. Tak naprawdę to już na początku 2020 roku oficjalnie uznałem, że swój cel w postaci własnej firmy osiągnąłem oraz, że czuję się milionerem. Spełniłem wtedy moje marzenie i poświęciłem ponad pół roku na napisanie oraz wydanie własnej książki Od kelnera do milionera. Nigdy nie celowałem w konkretne liczby i starałem się zawsze skupiać na codziennym procesie tworzenia biznesu. Muszę przyznać, że nie ma wielkiej różnicy między zarobieniem 700 000 zł, a 1 000 000 zł. Wielki kontrast odczuwałem natomiast na początku mojej przygody z biznesem, gdy te dodatkowe kilka tysięcy w kieszeni miesięcznie robiło ogromną różnicę.

Mój sklep internetowy istnieje od od maja 2018 roku, czyli na ten moment trochę ponad 3 lata. Oferuję w nim głównie wiedzę w postaci kursów online. Sklep opiera się na mojej wiedzy i doświadczeniu na Amazonie oraz również w szeroko pojętym e-commerce. W sklepie posiadam też kilka produktów stworzonych we współpracy z moimi przyjaciółmi, których poznałem w trakcie ostatnich kilku lat prowadząc bloga (polecam przy okazji nasze regularnie spotkanie w Krakowie). Trzeba postawić tutaj też sprawę jasno - wyniki sprzedażowe sklepu wynikają bezpośrednio z mojej bardzo regularnej pracy w tworzeniu wartościowych i darmowych treści. Bez bloga, bez kanału na YouTube oraz bez odpowiednich narzędzi niemożliwe byłoby osiągnięcie choćby kilku procent tego wyniku.

Poza posiadaniem wiedzy potrzebnej do regularnego tworzenia kursów i darmowych treści (jest to warunek konieczny) musiałem również bardzo mocno skupić się umiejętnościach technicznych oraz właśnie na odpowiednich narzędziach. Mało kto zdaje sobie sprawę jak dużo czasu poświęciłem na naukę WordPressa i wszelkich zagadnień z tym związanych. Tworzenie stron WWW, bloga, wtyczki, platforma odpowiedzialna za sklep z kursami, tworzenie grafik i wiele drobnych zawiłości technicznych to rzeczy, których nie widać z zewnątrz. Jednak jest to niesamowicie ważna kwestia (poza wiedzą i pasją), która pozwoliła mi stworzyć ładnego i zarazem dobrze działającego bloga. Aspekty techniczne połączone z tematyką bloga, która była dopasowana w 100% do mnie pozwoliły na osiągnięcie takiego właśnie wyniku sprzedażowego. Odpowiednie narzędzia to też koszt finansowy i mentalny. Mnóstwo osób, które chcą posiadać swój sklep internetowy, nie jest w stanie zainwestować nawet kilkuset złotych w hosting, domenę i np. 2 000 zł w zakup profesjonalnego oprogramowania do tworzenia sklepu internetowego.

Produkt24 - najlepiej sprzedający się kurs na moim blogu.
Produkt24 - najlepiej sprzedający się kurs na moim blogu.

Mój pierwszy kurs online o nazwie Produkt24, który uczy jak publikować proste bezkosztowe produkty na Amazon KDP, sprzedał się na ten moment w ilości 3 000 sztuk. Ta liczba całkowicie przerosła moje oczekiwania, ponieważ zawsze traktowałem bloga jako ciekawy pomysł na mały biznes, który miał być jednak tylko dodatkiem do publikacji na Amazonie. Z czasem pojawiało się jednak więcej produktów w moim sklepie, a to w połączeniu z rozwojem bloga oraz kanału na YouTube pozwoliło osiągać mi coraz lepsze wyniki sprzedażowe. Dość szybko zauważyłem spory potencjał w blogowaniu oraz fakt, że ten rodzaj biznesu jest bardzo dobrze dopasowany do mojej osoby i zacząłem poświęcać większość czasu na tworzenie bloga. Próg wejścia jest zdecydowanie większy niż np. na Amazon KDP, ale możliwości są jednocześnie też wyraźnie większe, a ja czuję się w blogowaniu jak ryba w wodzie. Nie zarobiłem miliona w miesiąc, ale każdego miesiąca mocno pracowałem nad tworzeniem czegoś wartościowego i od ponad 2 lat sam tylko sklep internetowy przynosi mi 5-cyfrowe zarobki (na rękę) każdego miesiąca.

Gdybym miał doradzać