Jak pokonać inflację, czyli inflacja dla "początkujących" + moje 2 metody na ochronę przed inflacją

Jak pokonać inflację - inflacja dla początkujących
Jak pokonać inflację - inflacja dla początkujących

W tym wpisie opowiem Wam dokładnie czym jest inflacja oraz jak się przed nią chronić. Będzie to taki mały poradnik dla wszystkich osób początkujących w tym temacie, który to mam nadzieję dorzuci odrobinę pożytecznej edukacji finansowej do Waszego życia. Przedstawię Wam trochę teorii, tak abyście mogli ten temat dobrze zrozumieć (to bardzo ważny pierwszy krok) oraz podpowiem jak ja osobiście staram się zabezpieczyć swoje oszczędności przed inflacją. Moim celem jest uświadomienie Was i przedstawienie tego ważnego tematu w sposób, tak aby każdy z Was mógł z czasem podjąć odpowiednie kroki. Nie chcę też po raz kolejny pisać tego samego co zostało już napisane wiele razy w internecie i dlatego w linkach odsyłam do bardziej szczegółowych materiałów - w tym poście znajdziecie natomiast dość luźne przemyślenia z domieszką moich sposobów inwestowania oraz ochrony kapitału.

WAŻNE: Zanim przejdę do konkretów to zaznaczam, że nie jestem doradcą inwestycyjnym. Wszystkie rady przedstawione tutaj są moimi przemyśleniami i każdy z Was powinien zawsze samodzielnie podejmować własne decyzje finansowe.

Linki do ciekawych wpisów oraz materiałów, z których korzystałem:

Poznaj swojego wroga - powiadają. Tylko czy inflacja sama w sobie jest naszym wrogiem, czy może to tylko broń używana przez kogoś innego, aby dobrać się do naszego portfela? Zanim przejdziemy do teorii i konkretów to warto wspomnieć, że inflacja dotyka każdego z nas i strata jest tym większa im większe są nasze oszczędności w postaci gotówki lub środków na koncie bankowym. Brzmi to trochę zadziwiająco, ponieważ wydawać by się mogło, że posiadanie dużej ilości pieniędzy powinno być dla nas korzystne i przyjemne - jednak nie do końca tak jest. Dodatkowo przez inflację tracą również wszystkie te osoby otrzymujące stałe wynagrodzenie, które to niespecjalnie nadąża za rosnącymi cenami. Do tego dochodzi cierpienie psychicznie wywołane świadomością faktu, że nasze pieniądze (szczególnie jak mamy ich trochę więcej) są nam w jakiś “magiczny” oraz nieznany nam sposób odbierane. Wydawać by się mogło wręcz, że w lepszej sytuacji są Ci, którzy o tym fakcie po prostu o tym nie wiedzą oraz większych pieniędzy nie posiadają.

Inflacja (wg wikipedii) to proces wzrostu przeciętnego poziomu cen w gospodarce. Skutkiem tego procesu jest spadek siły nabywczej pieniądza. Wynika ona głównie z nadmiernej ilości pieniądza w gospodarce, niezrównoważonego budżetu państwa oraz ze wzrostu cen np. surowców. Każdy z nas mniej więcej rozumie czym jest inflacja, ale warto tutaj dodać trochę więcej szczegółów. Inflacja jest czymś co niestety nie interesuje sporej części naszego społeczeństwa, ponieważ edukacja finansowa w naszym kraju wciąż mocno kuleje. Niestety system edukacji uczy czym są całki w matematyce oraz zmusza do interpretacji średniowiecznej poezji, ale po ukończeniu szkoły nie jesteśmy przygotowani do podstawowych zadań w życiu takich jak np. zarządzanie swoimi pieniędzmi.

Najprostszym przykładem inflacji może być przykład małej wyspy, na której istnieje 100 domów oraz w obrocie mamy 100 sztabek złota. Załóżmy, że ta wyspa to takie małe państwo, które działa całkowicie niezależnie od reszty świata. Każdy dom jest wart jedną sztabkę złota i na wyspie nie buduje się nowych domów, nie wydobywa dodatkowej ilości złota oraz populacja jest również stała. W takiej sytuacji cena każdego domu powinna utrzymywać się na tym samym poziomie (1 sztabka złota za 1 dom) i każda sztabka będzie też z czasem zachowywać swoją pełną wartość. Oznacza to, że chcąc zachować wartość naszej ciężkiej pracy możemy kupić sobie dom lub po prostu przechowywać złoto. Złoto jest w tym wypadku oczywiście odpowiednikiem pieniądza.

Jak pokonać inflację - przykład małej wyspy
Jak pokonać inflację - przykład małej wyspy

Co by się jednak stało, gdyby władze wyspy postanowiły dorzucić do obiegu dodatkowe 100 sztabek złota? Z czasem w obiegu mielibyśmy już 200 sztabek złota i wciąż tylko 100 domów. W tym bardzo uproszczonym modelu ekonomicznym cena jednego domu wzrosła by z czasem do ceny dwóch sztabek złota. Dlaczego jednak władze wyspy miałyby dorzucać do obiegu dodatkowe złoto? Cóż, jeżeli złoto można by tak łatwo wydrukować jak pieniądze i przy okazji rozdawać je przyszłym wyborcom to w sumie dlaczego tego nie robić? W dodatku można by za darmowe złoto (drukowane pieniądze) kupić sobie kilka domów zanim ceny jeszcze wzrosną.

Celem mojego bloga jest inspirowanie Was do życia na własny rachunek. Od samego początku zachęcam do aktywnej przedsiębiorczości, zmiany i nawet do przejścia do swojej firmy. Żeby to wszystko jednak zrobić należy ciężko pracować, oszczędzać, tworzyć poduszkę finansową i dopiero wtedy możemy myśleć o wielkiej zmianie. Problem w tym, że inflacja (szczególnie duża) do tego zdecydowanie nie zachęca. Gdy dawno temu na koncie miałem tylko kilka tysięcy złotych i byłem kelnerem to inflacja mnie specjalnie nie dotyczyła. Dobrze pamiętam, gdy po kilku latach ostrej pracy odłożyłem swoje pierwsze 100 000 złotych w gotówce i zrozumiałem wtedy doskonale w praktyce czym jest inflacja, ponieważ uświadomiłem sobie, że kilka tysięcy złotych rocznie ktoś już zabiera z mojego konta. Może nie dzieje się to nominalnie (cały czas określona kwota na moim koncie się znajdowała), ale realnie mnie okradano, ponieważ siła nabywcza pieniądza systematycznie spada. Minęło kolejne kilka lat i własną ciężką pracą odłożyłem około 300 000 złotych w gotówce (był to rok 2020) i wtedy widmo nawet kilku procentowej inflacji było dla mnie już nie do zaakceptowania. Taka kwota przy obecnym poziomie inflacji w Polsce (ponad 5%) okrada każdego oszczędnego Polaka o kwotę przynajmniej 15 000 złotych rocznie, jeżeli posiada on 300 000 złotych oszczędności na koncie. Jest to zdecydowanie za dużo i uważam, że należy aktywnie chronić naszą ciężką pracę. Stąd konieczność poszukiwania sposobów na ochronę naszych pieniędzy.

Warto też wspomnieć o przyczynach inflacji, żeby ją po prostu lepiej zrozumieć:

  • nadmierne zwiększanie podaży pieniądza poprzez jego emisję przez bank centralny lub kreację w bankach komercyjnych.
  • niespodziewany i gwałtowny wzrost kosztów produkcyjnych (np. surowców energetycznych), który prowadzi do ograniczenia podaży. Świetnym przykładem są ceny paliw, które wpływają na koszty praktycznie każdej firmy i finalnie na ceny wszystkich towarów.
  • wzrost popytu w gospodarce na dane dobre.
  • niezrównoważony budżet państwa (wydatki z budżetu przewyższają wpływy).
  • przeinwestowanie gospodarki (nadmierne rozwinięcie procesu inwestycyjnego finansowanego przez państwo).
  • wadliwa struktura gospodarki.
  • import inflacji (wraz ze wzrostem cen artykułów importowanych przez dany kraj następuje wzrost kosztów produkcji, a co za tym idzie wzrost cen).

Niektóre podpunkty są bardzo na czasie, prawda? Jeżeli do tego połączymy kilka powyższych elementów to mamy gotowy przepis na inflację.

Tak oto przedstawia się inflacja w Polsce na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat:

Inflacja - dane dotyczące inflacji z GUS
Inflacja - dane dotyczące inflacji z GUS

Jak widać zdecydowanie miały miejsce okresy, w których to nasz rząd nie do końca się popisał i obywatele, którzy odkładali pieniądze stracili praktycznie wszystko. Możliwe, że słyszeliście historie od swoich rodziców lub znajomych, którzy to oszczędzali pieniądze przez lata tylko po to, żeby zostać z niczym. Zostali oni po prostu okradzeni. Jak to jednak w każdym zawirowaniu gospodarczym bywa, znaleźli się wtedy również szczęśliwcy, którzy uchwycili dobry moment i spłacili swoje zobowiązania (kredyty) bez większej pracy korzystając z właśnie dużej inflacji. Na przełomie lat 80 i 90 wiele osób kupiło nieruchomości bardzo tanio z powodu właśnie ogromnej inflacji. Obecnie sporo emocji wywołuje inflacja przekraczająca 5%, ale cofając się do roku 1990 widzimy jak w tamtym okresie ceny wzrosły o 585%. Tylko w ciągu jednego roku można było stracić większość swoich oszczędności lub reagując mądrze spłacić duże kredyty. 🙂

Mnóstwo z nas nie widzi regularnego wzrostu cen i nie pamięta też historii ostatnich kilkudziesięciu lat. Warto nawet zapytać osoby, które kupowały mieszkanie np. 10 lat temu, o cenę za metr kwadratowy i porównać te ceny z obecnymi wartościami - prawdopodobnie będziecie w szoku jak bardzo ceny mieszkań wzrosły. Ciekawym eksperymentem jest też przypomnienie sobie minimalnego wynagrodzenia 10-15 lat temu. Sam doskonale pamiętam swoją pierwszą pracę w fabryce w 2005 roku, gdzie pensja za miesiąc pracy wynosiła trochę ponad 1000 zł - teraz za taką samą pracę można otrzymać nawet 3000 zł.

Piszę to wszystko, ponieważ trzeba czasem te wskaźniki zobaczyć na własne oczy, żeby uświadomić sobie, że nasze pieniądze faktycznie z biegiem lat tracą bardzo dużo na wartości. Edukacja na ten temat (przynajmniej w systemie edukacji szkolnej, który ja przeszedłem) została pominięta i mam nadzieję, że będzie to świetny dodatek również do Waszej edukacji.

Dlaczego w ogóle inflacja istnieje i czy trzeba się jej bać?

Jak już wiemy inflacja nie jest niczym nowym. Można zaryzykować stwierdzenie, że mamy obecnie bardzo stabilne czasy pod tym względem, jednak pandemia i obostrzenia z nią związane wydają się mieć negatywny wpływ na poziomy inflacyjne. Inflacja wynika głównie z braku równowagi w państwie (i na całym świecie) oraz ze złej polityki państwa. Jeżeli wszystko idzie dobrze oraz płynnie to cel inflacyjny rządu jest osiągnięty (cel to inflacja na poziomie 2,5% rocznie) i można powiedzieć, że wtedy nie jesteśmy tak bardzo okradani z naszych oszczędności (zabierają nam tylko trochę...). Jednak ostatni rok pokazał, że dużo może się zmienić oraz, że nic nie jest pewne. Wszelkiego rodzaju obostrzenia, które miały ostatnimi czasy miejsce, negatywnie wpłynęły na gospodarkę, ponieważ ją po prostu mocno rozregulowały. Do tego dochodzi dodruk i rozdawanie pieniędzy co w połączeniu z blokowaniem przedsiębiorczości jest zdecydowanie szkodliwe dla szeroko pojętej stabilności. Łatwo też zauważyć historycznie, że okresy zawirowań i zmian skutkowały prawie zawsze wysoką inflacją. Świetnym przykładem jest przełom lat 80 i 90 w Polsce. Nie twierdzę, że czeka nas wyjątkowo wysoka inflacja lub wielki krach, ale wyraźnie widać, że obecnie inflacja jest wysoka i należy po prostu edukować się w tym aspekcie, żeby chronić własne środki.

Dlaczego jedni mogą drukować i rozdawać pieniądze, a inni muszą pracować?

Życie jest niesprawiedliwe i warto o tym pamiętać. Niestety faktem jest, że rządy zabierają nam sporo naszych zarobionych pieniędzy i do jakiegoś poziomu (zakładając, że rząd działa względnie racjonalnie) ma to nawet sens. Potrzebujemy finansowania szeroko pojętej infrastruktury i obsługi przez nasze państwo niektórych sektorów. Jednak nadmierne drukowanie pieniędzy lub np. za duże podatki (lub jedno i drugie) doprowadzają do niszczenia gospodarki, a nie do jej rozwoju. Przy okazji ostatnio w Polsce możemy zauważyć wyraźne rzucanie kłód pod nogi przedsiębiorcom.

Przyjrzyjmy się teraz negatywnym skutkom inflacji - świadomość tych skutków pozwoli nam zareagować w odpowiednim momencie:

  • redystrybucja siły nabywczej na korzyść emitującego pieniądz (zwykle rządu) kosztem obywateli. Państwo dosłownie zabiera oszczędności swoim obywatelom poprzez dodruk pieniądza.
  • zmniejszenie się dochodów osób, których nominalne dochody są stałe (np. emerytury) – jeżeli nie będzie odpowiednich waloryzacji.
  • koszt ucieczki od pieniądza wynikający z tego, że przy wysokiej inflacji ludzie dążą do utrzymywania mniejszych zasobów gotówki, co związane jest z koniecznością dojazdu do banku lub bankomatu.
  • tzw. koszty zmiany karty dań, ponieważ firmy częściej muszą zwiększać swoje ceny, co wiąże się z dodatkowymi kosztami (np. restauracje muszą częściej wymieniać karty dań).
  • utrudnione prowadzenie rachunku ekonomicznego, czyli trudno jest przewidzieć przyszłą wartość jakiejkolwiek inwestycji, biznesu czy pożyczki.

Praktycznie każda waluta z czasem upada lub doświadcza sporej inflacji (wystarczy spojrzeć na historię) i nawet, jeżeli teraz nie czeka nas nic strasznego to istnieje spora szansa, że w naszym życiu będziemy świadkami dużych spadków wartości pieniądza - choćby w długim okresie. Nie czeka nas pewnie hiperinflacja, ale oszczędzanie na emeryturę na rachunku bankowym wydaje się być bardzo złym pomysłem. Oznacza to konieczność konkretnych działań z naszej strony, jeżeli chcemy, aby owoce naszej pracy zostały przez nas zachowane.

Warto jeszcze wspomnieć (nie)ciekawą historię z Węgier w 1946 roku kiedy to inflacja sięgnęła tam 41,9 tryliona procent, gdy władze komunistyczne drukowały nieograniczone ilości pieniędzy. Ceny podwajały się tam co 11 godzin! 🙂 W ostatnich latach hiperinflację zanotowano natomiast w Zimbabwe. W 2008 roku wyniosła ona 7,96 mld proc. Ostatnio rozmawiałem też ze znajomym, który oszczędzał gotówkę na zakup własnego mieszkania. Stwierdził on, że odkłada regularnie spore kwoty pieniędzy, a i tak nie jest w stanie nadążyć za wzrostem cen mieszkań w Krakowie.

Dlatego jeżeli trzymasz pieniądze w przysłowiowej skarpecie lub po prostu na koncie w banku to ich wartość regularnie spada - czy tego chcesz czy nie. Niestety nie sprzyja to oszczędzaniu pieniędzy w formie gotówki czy też środków na koncie. Często chcąc coś zaplanować w perspektywie kilku lat do przodu musimy zaoszczędzić trochę gotówki. Jeżeli chcemy otworzyć swój pierwszy biznes lub kupić mieszkanie to musimy oszczędzać. Nawet poduszka finansowa wymaga od odłożenia kapitału, który to jest przecież podatny na inflację.

Jak ja walczę z inflacją? Moje 2 sposoby

Mam to szczęście, że własna firma oraz przedsiębiorcze podejście do życia pozwalają mi zarabiać ponadprzeciętne pieniądze, ale z drugiej strony stanąłem przed problemem przechowywania kapitału w formie, w której to nie będę okradany. Moje metody nie są jakoś specjalnie wyrafinowane i raczej są one powszechnie znane, ale chcę Was zainspirować do aktywnego i zarazem prostego działania - wystarczy myśleć długoterminowo oraz trochę zaplanować swoje ruchy. Osobiście łączę dwie dość różne i wręcz przeciwstawne sposoby na przechowywanie wartości zarobionych przeze mnie pieniędzy.

1. Nieruchomości dla każdego - metoda nudna i bardzo bezpieczna

Pierwszym sposobem przechowywania wartości moich zarobionych pieniędzy jest zakup oraz inwestowanie w nieruchomości. Wydawać się to może dość oczywistym sposobem, ale wciąż znam osoby, które jeżdżą drogim samochodem i jednocześnie wynajmują mieszkanie co jest wg mnie dużym błędem. Oczywiście taka osoba pewnie przy okazji czuje się "bogata", jednak jej kapitał jest zjadany przez wynajem i brak inwestowania (auto to żadna inwestycja - to wręcz często zbędne koszty). Ja osobiście jeżdżę stosunkowo niedrogim Seatem i większą część moich zarobionych pieniędzy ulokowałem w moje obecne mieszkanie (spłaciłem kredyt hipoteczny) oraz w nową nieruchomość, którą sfinansowałem w 70% kredytem hipotecznym. Tym oto sposobem mam w nieruchomościach na ten moment około 750 000 zł wartości netto, która to jest całkowicie bezpieczna i regularnie zyskuje na wartości. Owszem nieruchomości nie są specjalnie płynne (nie można ich bardzo szybko sprzedać), ale nie jest to aktywo, które chcę kiedykolwiek sprzedawać. Moje obecne mieszkanie (46 m2) zostanie też przeznaczone z czasem na wynajem. Kupowałem je za trochę ponad 300 000 zł i razem z wykończeniem kosztowało mnie ono około 400 000 zł. Obecnie mógłbym je sprzedać za 500 000 zł i oznacza to wzrost wartości w ciągu tylko 3 lat o około 100 000 zł, czyli jakieś 20%.

Zdaję sobie sprawę, że nie każdego stać na kupno mieszkania, ale mamy coś takiego jak kredyty hipoteczne z możliwością wcześniejszej spłaty. Słowem kluczowym jest tutaj "możliwość wcześniejszej spłaty". Każdy z nas jest w stanie odłożyć trochę oszczędności na wkład własny i kupić własne (nawet małe) mieszkanie przy pomocy kredytu hipotecznego. Z czasem, jeżeli zarabiamy trochę więcej niż potrzebujemy, możemy taki kredyt łatwo nadpłacać online (jest to bardzo proste), czyli nadwyżki gotówki jesteśmy w stanie regularnie inwestować w swoją nieruchomość. Ja mój pierwszy kredyt spłaciłem właśnie w ten sposób i wszelkie obecne nadwyżki gotówkowe mogę regularnie “wrzucać” do mojego nowego mieszkania nadpłacając kredyt. Jest to prosty sposób, ponieważ wszyscy musimy gdzieś mieszkać i praktycznie każdy z nas chce mieć własną nieruchomość. Nie trzeba mieć kilkuset tysięcy złotych na koncie, żeby w ten sposób inwestować w nieruchomości i wystarczy jedynie regularnie zarabiać trochę więcej. Nawet jeżeli posiadamy już własną nieruchomość można przecież kupić kolejną (np. na wynajem) i regularnie nadpłacać kolejny kredyt hipoteczny. Dzięki temu nie musimy martwić się, że gotówka na naszym koncie jest zjadana przez inflację i możemy lokować nadwyżki finansowe w naszą jedyną lub kolejną nieruchomość. Praktycznie każda nieruchomość będzie nas chronić przed inflacją i dodatkowo będzie zyskiwać na wartości z czasem. Kupując mieszkanie dla siebie nie musimy płacić komuś za wynajem i jeżeli będzie to nawet kolejna już nasza nieruchomość to możemy ją wynajmować i spłacać w ten sposób część kredytu. Dzięki tej metodzie jestem w stanie lokować wszelkie nadwyżki finansowe w coś co zyskuje na wartości i chroni mnie przed inflacją. Jest to wg mnie podstawowy sposób praktycznie dla każdego. Spłacone mieszkanie może służyć nam do mieszkania, być wynajmowane lub możemy je nawet kiedyś sprzedać lub zostawić naszym dzieciom.

2. Największe kryptowaluty - metoda ryzykowna i trochę bardziej ekscytująca

Jest to metoda z założenia dość ryzykowna, ale osoby dobrze wtajemniczone i wyedukowane będą miały już zupełnie inne zdanie. Temat kryptowalut jest gorący od wielu lat i pomimo swojej zmienności największe kryptowaluty dają bardzo duże średnie roczne zyski z inwestycji oraz są względnie bezpieczne. Nie będę w tym wpisie też wchodził zbytnio w szczegóły i jeżeli chcesz poznać podstawy zakupu Bitcoina to przy okazji zapraszam do tego wpisu.

Cena Bitcoina na przestrzeni ostatnich lat - zdecydowanie chroni przed inflacją
Cena Bitcoina na przestrzeni ostatnich lat - zdecydowanie chroni przed inflacją

Mówiąc największe kryptowaluty mam na myśli dwie: Bitcoin oraz Ethereum. Wydają się to być najpewniejsze aktywa, które zapewniają bardzo dobry zwrot z inwestycji przy jednocześnie najmniejszym ryzyku, jeżeli tylko patrzymy na nie w długim terminie oraz posiadamy podstawową strategię inwestycyjną. W temacie kryptowalut mamy też masę pomniejszych projektów, ale ja jestem raczej tradycjonalistą i inwestuję tylko w te największe, które cechują się najmniejszym ryzykiem. Nie wymaga to ode mnie śledzenia newsów i mogę tak naprawdę zapomnieć o swojej inwestycji.

Inwestowanie w kryptowaluty rozpocząłem w marcu 2020 roku i był to zdecydowanie dobry okres na start, ponieważ cena Bitcoina wynosiła wtedy około 5000 dolarów. Warto jednak podejść do inwestowania w kryptowaluty jak do procesu długoterminowego, a nie jak do szybkiego zarobku. Wiem, że kryptowaluty są kuszące z powodu swoich szybkich wzrostów, ale mówimy tutaj o ochronie naszego kapitału przed inflacją, a nie o grze w kasynie. Najlepszą opcją wg mnie jest regularne kupowanie za niewielkie kwoty właśnie Bitcoina oraz Ethereum oraz trzymanie tych kryptowalut w długim terminie. Kupując regularnie uśredniamy cenę zakupu i nie musimy się specjalnie przejmować faktem, że kupiliśmy zbyt drogo. Jeżeli tylko będziemy postępować w ten sposób przez długi okres czasu (kilka lat) to mamy praktycznie pewną ochronę naszego kapitału oraz bardzo możliwe, że nasz kapitał pomnoży się nawet kilkukrotnie lub bardziej. Mamy tutaj do czynienia z czymś więcej niż tylko z ochroną przed inflacją.

Cena Ethereum na przestrzeni ostatnich lat
Cena Ethereum na przestrzeni ostatnich lat

Ja osobiście na ten moment w kryptowalutach posiadam około 40 000 dolarów i cały czas dokładam kilkaset złotych tygodniowo. Inwestuję wyłącznie w BTC oraz ETH i nie zamierzam sprzedawać moich oszczędności w najbliższym okresie. Zawsze zresztą w razie potrzeby mogę upłynnić mały % moich kryptowalut, jeżeli będę potrzebować gotówki. Jest to bardzo wygodne i praktyczne, ponieważ kryptowaluty (w przeciwieństwie np. do nieruchomości) są płynne i łatwo można je dzielić. Możemy kupować i akumulować dowolne ilości kryptowalut za dowolne kwoty i tak samo łatwo możemy kryptowaluty sprzedawać. Mówi się, że dobrą praktyką jest posiadanie nie więcej niż 5-10% naszego portfela w kryptowalutach, ale ja muszę przyznać, że trochę od tej zasady odchodzę, gdyż obecnie połowę moich płynnych środków posiadam właśnie w kryptowalutach. Jest to stresujące przy sporych wahaniach kursów, ale z drugiej strony widząc coraz to większą inflację nie jestem w stanie trzymać pieniędzy na koncie. Mimo to posiadam na koncie bankowym na ten moment ponad 100 000 zł i jest to dla mnie o wiele bardziej stresujące niż posiadanie kryptowalut, których cena się mocno waha na przestrzeni miesięcy. Wolę zdecydowanie większe ryzyko niż pewną stratę mojego kapitału.

Podsumowanie i wnioski

Jak widzicie moje metody na pokonanie inflacji są dość proste technicznie i każdy może zastosować je u siebie. Wiem, że wiele artykułów w sieci będzie Was zachęcać do inwestowania w złoto czy też w akcje na giełdzie. Uważam, że są to pewnie równie dobre metody, ale nie są one dla każdego i w tym wpisie chciałem dać Wam trochę odmienne spojrzenie na temat walki z inflacją. Osobiście jestem fanem raczej prostoty, bezpieczeństwa i praktyczności, dlatego inwestowanie nieruchomości uważam za coś czego każdy powinien w swoim życiu doświadczyć. W książce pt. “Najbogatszy człowiek w Babilonie” (bardzo polecam) jednym z podstawowych ruchów na drodze do bogactwa była własna nieruchomość do zamieszkania. Jeżeli z czasem dodamy do tego może jeszcze kolejną nieruchomość na wynajem to jesteśmy w stanie zapewnić sobie nawet małą emeryturę z wynajmu popartą sporym majątkiem, który możemy przekazać np. naszym dzieciom. Ja posiadając dwie nieruchomości (drugą zamierzam niebawem spłacić i pozbyć się kredytu) będę już praktycznie na mini emeryturze. Wiem, że dla wielu osób posiadanie powiedzmy dwóch nieruchomości może się wydać dość trudne i nierealne, ale jestem zdania, że pracując ciężko przez np. 10 każdy jest w stanie inwestować w ten sposób w proste nieruchomości (mieszkania). Nie trzeba wcale być wielkim przedsiębiorcą i wystarczy względnie dobrze płatna praca. Oczywiście zawsze zachęcam do tworzenia własnego (nawet małego) biznesu, który można prowadzić dodatkowo po godzinach pracy. Odłożone w ten sposób pieniądze zmuszą nas wręcz do inwestowania oraz do walki z inflacją.

Do takiej solidnej podstawy, którą są nieruchomości, dokładam kryptowaluty, które leżą w pewnym sensie na przeciwległym biegunie, ponieważ są one bardziej ryzykowne i są czymś zupełnie nowym na świecie. Staram się łączyć tradycję z nowoczesnością i myślę, że ryzyko rozkłada się tutaj na bardzo akceptowalnym poziomie. Moim mottem zawsze było zarabianie trochę więcej niż przeciętna osoba i odkładanie jak najwięcej kapitału na przyszłość. Nigdy nie sugerowałem się tym, że muszę jeździć najlepszym samochodem i zawsze zależało mi właśnie na świętym spokoju finansowym. Żeby jednak czuć się bezpiecznie należy kumulować kapitał, który będzie dla nas pracować i nie możemy takiego kapitału trzymać na koncie bankowym czy też w skarpecie. Tylko regularne oszczędzanie i aktywne inwestowanie pozwoli nam dojść do momentu, w którym to nasza wartość netto osiągnie przyjemny poziom i pozwoli nam poczuć, że mądrze chronimy nasze pieniądze.

Wiem, że nie jest to wpis specjalnie techniczny i nie dowiedzieliście się tutaj jak inwestować w złoto czy w akcje na giełdzie. Mam nadzieję jednak, że pokazanie Wam mojego sposobu inwestowania oraz przedstawienie moich przemyśleń pomoże Wam trochę lepiej zrozumieć temat inflacji oraz przede wszystkim zachęci Was do długoterminowego odkładania kapitału, który zostanie zabezpieczony przez regularną kradzieżą w postaci inflacji. Warto przede wszystkim spojrzeć na ten temat w długiej perspektywie czasu i cierpliwie kumulować naszą wartość netto w sposób, który nie tylko pozwoli nam uniknąć inflacji oraz też pomoże pomnażać nasze oszczędności.

Linki do ciekawych wpisów oraz materiałów, z których korzystałem:

Jak pokonać inflację, czyli inflacja dla "początkujących" - zobacz wideo:

Skomentuj

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.